Doktor Jacek Cywiński uratował życie 60-letniej kobiecie

60-letnia Zofia Marczyk nosiła w sobie od lat tykającą bombę. Tętniak w tętnicy nerkowej mógł eksplodować w każdej sekundzie.

 Pani Zofii ponad 30 lat temu usunięto nerkę. Od tego czasu stale jest pod kontrolą lekarzy.

Choruję też na astmę oskrzelową, od jakiegoś czasu bardzo bolało mnie w plecach. Doktor pulmonolog skierowała mnie na tomografię komputerową i na badaniu zauważyła coś niepokojącego w okolicy nerki, której przecież nie mam - opowiada pacjentka.

Pani Zofia trafiła do urologa na szczegółowe badania. Okazało się, że powstał 7-centymetrowy tętniak.

Żyłam jak na bombie. Musiałam bardzo ograniczać prace, nawet te domowe, by nie dopuścić do zbyt wysokiego ciśnienia, bo on mógł w każdej chwili pęknąć i byłoby po mnie - mówi pani Zofia.

Zaplanowana, małoinwazyjna operacja, w której chirurdzy przez tętnicę udową dostają się do zmienionego miejsca i zakładają specjalną sprężynkę, by zamknąć tętniak, także nie przyniosła efektu. Sprężynka okazała się zbyt mała. Przy okazji wyszło na jaw, że między tętnicą nerkową, a żyłą u pani Zofii powstała przetoka, czyli dziura, przez którą także wpływała krew do tętniaka. Reagować trzeba było błyskawicznie. I wtedy na nowatorskie rozwiązanie wpadł dr Jacek Cywiński, zastępca ordynatora Oddziału Chirurgii Naczyniowej, Ogólnej i Onkologicznej specjalizujący się w operacjach laparoskopowych.

Jacek Cywiński:

Metoda laparoskopowa jest i dla lekarzy i dla pacjenta o niebo lepsza. Przy tradycyjnym zabiegu rozcina się choremu cały brzuch, traci on sporo krwi. Przy laparoskopowym lekarz dostaje się do wnętrza chorego jedynie wykonując małe otworki. - Nie wiedziałem, czy to się uda. Na wszelki wypadek przygotowywałem zabieg i pacjentkę tradycyjnie, naszykowałem cztery jednostki krwi - opowiada dr Cywiński. - Jednak wszystko poszło świetnie. Trzeba było odpowiedniego ułożenia ciała no i doświadczenia w operacjach laparoskopem. Udało się wejść od razu do tętnicy nerkowej i na monitorach dokładnie obejrzeć pole operacyjne. Najpierw przeszyłem żyłę przy pomocy specjalnych zszywek , a potem założyłem klipsy z zaciskami i zamknąłem drogę krwi do tętniaka - wyjaśnia szczegóły operacji dr Cywiński.

Bohater Cywiński

Pani Zofia już następnego dnia uśmiechała się, czytała gazety na szpitalnym łóżku i szykowała się do domu.

Za miesiąc znów sprawdzimy, czy wszystko jest dobrze. Ale będzie. To był naprawdę szybki i udany zabieg. Trwał niecałą godzinę, a pani straciła mniej krwi niż pobrano przy przyjęciu do szpitala - uśmiechał się dr Cywiński.

Pacjentka ze łzami w oczach dziękowała za uratowanie jej życia. Spytała jednak, na wszelki wypadek, czy ten klips, który ma teraz na tętnicy, nie spadnie. - Nie ma takiej możliwości, ale może być pani podwójnie spokojna, bo założyłem dwa klipsy - mówi dr Cywiński.

Źródło: http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/lodz/doktor-uratowal-zycie-zofii-marczyk-jacek-cywinski-chirurg-ze-szpitala-kopernika-w/56pnzpd

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz

2016 © Copyright - All-Med Łódź